14 thoughts on “Anahi publikuje zdjęcie swojego syna Manuela

  1. Podziwiam Alfonso że nie publikuje zdjęć swojego dziecka, bo to co robi Anahi to przesada. Nie chciałabym być na miejscu tego maluszka, już od urodzenia, od pierwszych dni w szpitalu zero prywatności, intymności…

    1. Zgadzam się. Myślałam, ze Anahi jest bardziej odpowiedzialną osobą i będzie chciała ochronić swoje dziecko przed tym światem pełnym zlosliwych ludzi, paparazzi itd. ale widać jakos jej to bie przeszkadza i chyba można wywnioskować z tego, że robi wszystko pod publikę skoro musiała na jakiś czas zejść ze sceny to musi czymś innym teraz zasłynąc byle było o niej głośno. Troszkę się na niej zawiodłam

  2. Zgadzam się Nadią i „jaaa”. Trochę to przykre, bo podziwiałam zawsze Anahi, ale od jakiegoś czasu robi się dziwna. Trochę mam wrażenie jakby zdradzała swoje ideały. Co do dziecka, dokładnie tak samo robi Zuria Vega. Nie rozumiem co to za zachowanie.

  3. Dziewczynki dorośnijcie, ideały to można mieć w liceum, co najwyżej, a nie w brutalnym świecie show-biznesu i co gorsza polityki…

  4. I właśnie dziwne jest to że Anahi tak ceniąca wartości rodzinne nie chroni dziecka przed światem show biznesu i polityki. Lansuje się na każdym kroku nawet wykorzystując do tego synka.

    1. Trochę jest mi przykro jak czytam niektóre komentarze nie tylko pod tą notką. Czy naprawdę znamy powody dla których Anahi to robi? My jako jej fani powinniśmy ją wspierać we WSZYSTKIM i dobrych i szczęśliwych i złych momentach. Spróbujmy ją zrozumieć nie od razu oceniać i wymyślać powody dla których to robi, bo tak naprawdę to ich nie znamy. Dla mnie cała szósta będzie miała miejsce w moim sercu bez względu na to jak czasem postąpią – słusznie czy niesłusznie. Jeżeli czasem będą robić głupoty w swoim życiu, a ja nie będę tego rozumieć, to na pewno nie będę ich oceniać ani źle o nich myśleć.

      1. Sorry, ale to, ze inni wykorzystują swoje dzieci dla lansu a jeszcze inni rozbijają rodziny to ja mam ich w tym wspierać? No chyba cos Ci się pomyliło

        1. Nie chodzi o to, że musisz ich wspierać we wszystkim jeżeli nie chcesz. Nic się nigdy nikomu nie narzuca, ale trzeba się czasem zastanowić co to znaczy być fanem, że czasem jeżeli nie podoba mi się to co robi mój ulubiony wokalista to go nie skreślam. Poza tym zbyt łatwo oceniamy, nie znając często prawdy. Nikt nie mówi, że nie możesz mieć własnej opinii na ten czy inny temat – to twoja sprawa. Ja mam po prostu trochę inne podejście do tego i tyle.

  5. Hejt, hejt i jeszcze raz hejt. Mi również przykro czyta się te komentarze. Any, chciała poprostu podzielić się z fanami swoim szczęściem. Podzielam zdanie RBDparasiempre.

    1. Dokładnie, zgadzam się z Tobą! Co w tym złego że chciała podzielić się ze swoimi fanami tak szczęsliwą nowiną? Nie widzę tutaj robienia czegokolwiek pod publikę… nie było jej na instagramie prawie dwa tygodnie, dodała zdjęcie długo po urodzeniu, nie sprzedała zdjęć brukowcom tylko pokazała jedno swoim fanom… co w tym złego? Ile matek robi podobnie, publikując nawet dziesiątki zdjęć dziennie swoich dzieci na facebooku?

  6. Dla mnie nie ma nic złego w tym że Anka pokazała Manuela 😉 jest na tyle popularna, że prędzej czy później go i tak by zobaczył świat, nie będzie go całe życie ukrywać przed światem… To jej decyzja, czy chce go pokazać, czy nie, a widocznie w tym momencie chce się pochwalić swoim szczęściem i czy zamieściłaby zdjęcie czy nie i tak będą o niej pisać, taka jest popularność… Kocham ją mimo wszystko, nawet jak jakiś czas temu sama byłam zła, że tak nagle zniknęła ze świata muzyki… To też jest człowiek i trzeba o tym pamiętać 🙂

  7. Mi nie podoba się ze publikuje jego zdjęcia. Sama przecież parę lat temu prosiła chyba dziennikarzy aby nie robili zdjęć jej siostrzenicy w obawie że dziecko zostanie uprowadzone .Wiem że oni są teraz mega pilnowani ale nigdy nic nie wiadomo

  8. A ja jestem szczęśliwa, że Anahi urodziła i że mogę ten mały cud zobaczyć. I nie dziwię się jej, że chce pokazać światu ten cud. Sama od dawna staram się o dziecko i rozumiem ją doskonale <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *